- Hej Taro! - Krzyknął Kayo.
- Siema. - Powiedział zaspany Taro.
- Czy coś nie tak?
- Siedziałem do późna z dorosłymi. Jestem nie wyspany.
- Cana dała ci alkohol?
- Oczywiście, że nie.Usiedli obok reszty dzieciaków, kiedy do gildi weszła Yui.
- Siema ludziska! - Krzyknęła z całych sił.
- O Yui przyszła. - Powiedział uradowany Taro. - Hej! Chodź i przyłącz się do nas.Było to trochę dziwne, że przyszła później niż jej brat i rodzice. Taro jest najbardziej pożądanym młodym chłopakiem. Jest też uwielbiany przez młodszych od siebie facetów, ale jego słabością jest Karen. Nie umie jej odmówić nawet jazdy na barana. Przez co dziewczyny uważają go za opiekuńczego. Taro najbardziej boi się swojej wściekłej matki. Jest tylko jedna osoba która go nie lubi jest nią Rei brat Yui.
Cana usiadła przy barku. Jak zwykle przyszedł z nią Bacchus z Irmelin, którzy się kłócili. Kiedy Mira zauważyła, że Cana jest przygnębiona nalała jej kufel piwa. Dziewczyna uśmiechnęła się wolno i wzięła od niej kubek.
- Czy coś się stało Cana? - Zapytała Mira.
- Jak by to powiedzieć. Widzisz mojego męża i córkę? - Zapytała Cana.
- Tak. Chyba się kłócą.
- Tak jest od kiedy Irmelin poznała swoją moc. Chce iść na misje, ale ja i Bacchcus boimy się ją puścić. Kłócili się całą noc.
- To naprawdę męczące.
- Ty masz dobrze, masz syna który wspaniale dogaduje się z ojcem, a moja córka i ja to chaos. Ona o niczym mi nie mówi. Wszystkiego dowiadywałam się wczoraj od Taro.
- Jak zaczęłaś ten temat to ile Taro wczoraj wypił?
- No ten eee...
- Cana proszę powiedz mi.
- Będzie z dziesięć kufli. - Powiedziała tak cicho, że prawie nie było słychać, ale Mira dobrze usłyszała.
- Co!!
- To nie był mój pomysł.Mira spojrzała w stronę syna i podeszła do niego.
- Taro. - Powiedziała najbardziej poważnym tonem na jaki było ją stać.Chłopak zdziwiony tonem matki wstał jak poparzony wywracając przy tym krzesło.
- T..tak mamo? - Zapytał lekko zdenerwowany.
- Powiedz mi ile wczoraj wypiłeś? - Zapytała tak przerażająco, że reszta dzieciaków się rozeszła.
- Mamo. - Uklękną przednią błagalnie. - To był pomysł taty nie mój. To on kazał mi wypić te dziesięć kufli.Mira złapała kołnierz kurtki syna i pociągnęła go do Laxusa.
- Laxus! - Krzyczała wściekła Mira. Słyszała za sobą ciche modlenie syna. - Gdzie jesteś?!
- Nie drzyj się jak głupia. - Powiedział Laxus.
- Jak mogłeś pozwolić pić alkohol naszemu synowi?!
- Normalnie mogłem.
- Przecież to jeszcze dziecko i to niepełnoletnie!
- Tak rozumiem źle zrobiłem, ale on jest mężczyzną nie potrzebuje matki która go pilnuje na każdym kroku. Daj mu spokój. Tak kochanie?Laxus wiedział, że Mira uwielbiała jak tak ją nazywał, a mówił tak do niej naprawdę rzadko.
- Dobrze, ale nie możesz pozwolić aby zatruwał swój organizm.
- Ja pije od szesnastu lat. - Wtrąciła się Cana.Laxus przytulił Mire i rozluźnił uścisk jej ręki na kurtce syna. Uśmiechnął się do niego i kazał mu zmiatać. Taro nie zastanawiał się dłużej i wziął nogi za pas. Kiedy dobiegł do stołu gdzie siedział przed chwilą wszystkie spojrzenia skierowały się na nie go nawet Bacchus i Irmelin przestali się kłócić. Chłopak podniósł krzesło drżącą ręką i usiadł. Nie mógł dłużej ustać na nogach. Yui podeszła do niego i usiadła obok.
- Wszystko w porządku? - Zapytała dotykając jego ramie. Drgnął pod jej dotykiem.
- Moja matka jest idiotką. - Powiedział cicho. - Ale wszystko jest w porządku. - Uśmiechnął się, ale dziewczyna widziała, że był roztrzęsiony. Kto by się nie bał wkurzonej Miry.
- To dobrze. - Odpowiedziała uśmiechając się.Kiedy tak na nią spojrzał zastanawiał się kiedy stała się tak piękna. Odwrócił wzrok bo poczuł, że się rumieni. Było mu wstyd, że wszyscy to widzieli. Chłopacy którzy go uwielbiali pewnie pomyślą, że jest cykorem, ale musiał to przeżyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz